Wszystkie fotorelacje

Spotkanie sąsiedzkie na ul Kochanowskiego

A więc spotkaliśmy się już na 2. edycji tych Dni..! W czasach postępującej społecznej anonimowości i epoce tak przesadnie celebrowanych kontaktów wirtualnych jednak się udało.  Z powodu zapowiadanych ulewnych deszczy wypożyczyliśmy ze szkoły nawet specjalne zadaszenie, które nadało dodatkowego szyku i odświętności wydarzeniu. Na co dzień, zabiegani, rzeczywiście nie mamy czasu, żeby na dłużej porozmawiać między sobą, mimo że przecież niejako przez adres jesteśmy na siebie „skazani” – w naszej dzielnicy, dawnej Reichskolonie, migracje (patrz: przeprowadzki) i tak nie są aż tak częstym zjawiskiem. Nic dziwnego, że ludność jest tu zasiedziała – przemiło tu!!
Dzieciaki nadawały gwaru i ożywienia, dbały, aby nie zapuszczać korzeni przy stole. A pokusy były – smakowita sałatka, aromatyczne bułeczki oraz... eksperyment zaczerpnięty z kuchni roślinnej: kulki utoczone z mielonych orzechów i suszonych owoców – najzdrowsze ekotrufelki, jakie można sobie wymarzyć! Jako że niektóre ekipy nie zdołały przybyć (zaproszenia poszły aż pod 15 adresów), zrobiliśmy nawet mało dogrywkę 6 dni później. Miały miejsce również mile zaskakujące momenty, kiedy okazywało się, że zaproszeni goście znają się lepiej niż przypuszczaliśmy – aż tak silnie zapętloną jesteśmy społecznością jeśli chodzi o siatkę powiązań i to jest bardzo… frapujące :). Ten bogaty we wrażenia dzień zakończył się kameralnym koncertem: jedna z dalszych sąsiadek wracała prosto z próby i zagrała nam na oboju parę utworów ku uciesze ucha

Dni Sąsiadów

Dni Sąsiadów