Wszystkie fotorelacje

Spotkanie na kolorowej Klonowej

Ulotka.
Lena (9 lat) zauważyła w IKM-ie ulotkę. Zabrała, przeczytała i zaczęła drążyć temat. - Zorganizujemy Dni Sąsiadów? – pytała co najmniej raz przed szkołą i raz po powrocie.

Ulica Klonowa, Nowy Świat.
Mieszkamy w sąsiedztwie Gdańska więc mój zapał studziła nazwa projektu, w której ewidetnie wskazany był Gdańsk. – No, ale szkołę mam w Gdańsku, większość koleżanek, sklepy, place zabaw, park i przekraczamy jego granicę kilka razy dziennie – nie dawała za wygraną Lena.

Organizujemy Dni Sąsiadów.
Uległam w końcu z braku merytorycznych argumentów. Podjęłam próbę zgłoszenia, zaczynając od tego że jesteśmy tak „prawie z Gdańska”. Okazało się, że jak na imprezę o sąsiedzkim rodowodzie przystało, sąsiedzi Gdańska też mogą skorzystać ze wsparcia przy organizacji spotkań.

Przygotowania.
Lena dostała pakiet stratowy. Sama wypisała plakaty i zaproszenia, rozwiesiła, rozniosła do Sąsiadów i aktywnie pomagała wszystko przygotować. Flagi, balony, meble ogrodowe, sałatki, lemoniadę. Nie poznawałam własnego dziecka. Nawet zaplanowała „studio tatuaży” i wszystkich (prawie) poddała tej próbie.

Spotkanie.
Dzięki zapałowi Leny całkiem spora grupa sąsiadów spotkała się na długie popołudnie kończące się mocno po północy. Mieliśmy okazję porozmawiać i pośmiać się we wspólnym gronie. Odkryliśmy nowe talenty kulinarne. Było ognisko, były też wyścigi rowerowe i gonitwy psów pod stołami. Lenka w „służbowym fartuchu” czyniła honory gospodyni spotkania i jesteśmy jej bardzo zobowiązani za inicjatywę i determinację oraz milion uśmiechów, którymi dzieliła się ze wszystkimi uczestnikami.

Podziękowania.
Dziękujemy w imieniu Leny i własnym za pomoc w organizacji.

Mama Leny

Dni Sąsiadów

Dni Sąsiadów