Wszystkie fotorelacje

Sąsiedzkie spotkanie w ogródku pana Janusza

Przyznam szczerze, że to, co kierowało mną i mężem w organizacji Gdańskich Dni Sąsiadów to był czysty egoizm. Zrobiliśmy to dla siebie. Chcieliśmy poznać sąsiadów i nawiązać z nimi bliższe relacje. W naszej wspólnocie jesteśmy „świeżakami”, bo mieszkamy zaledwie od roku. „Stara gwardia” (jak mówią o sobie) to mieszkańcy, którzy mieszkają wspólnie od kilkudziesięciu lat.

Nasz dzień sąsiedzki zorganizowaliśmy w ogródku pana Janusza. Były kiełbaski z grilla, lemoniada, ciasto drożdżowe i lody. Z głośników wystawionych przez okno dochodziły kubańskie rytmy Buena Vista Social Club (co sprowokowało nieśmiałe pląsy i podrygiwania). Dzieciaki dumnie napinały muskuły z tatuażami z logo Gdańskich Dni Sąsiadów… a potem zacierały ręce przed rzutem balonikiem napełnionym wodą. Cel: samochód sąsiada Marcina. Dzieci miały niesamowity ubaw, a sąsiad mycie samochodu gratis.

Było naprawdę miło i sympatycznie. Atmosfera spotkania i jego przebieg przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Sąsiadom tak się spodobała formuła spotkania, że kolejny ogródkowy grill przed nami !

Dni Sąsiadów

Dni Sąsiadów